Witaj,
Oczywiście na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że osoby
nie kochające nauk ścisłych mają znacznie mniejsze szanse przetrwania na rynku.
Jest to o tyle zrozumiałe, ponieważ rynek kojarzy się z wielką ilością danych,
informacji makro i mikro ekonomicznych czy też tabelkami wszelkiej maści –
wszystkie zawierają cyferki. Można by w tym momencie powiedzieć, iż humaniści
po prostu powinni się trzymać od rynku jak najdalej dla własnego bezpieczeństwa
– czy jednak na pewno?
Sporo czasu zajęło
mi zrozumienie jak mogę usiedzieć w rynkowym siodle i nie zostać z niego
wyrzuconym. Aby to sobie wytłumaczyć, postanowiłem się ponownie odnieść do
podstaw.
Zapewne wiesz już, że na rynku do zarabiania potrzebny jest system
transakcyjny, a ten ma 3 podstawowe składowe:
- system – czyli po prostu sposób gry,
- Money Management – czyli zarządzanie pieniędzmi, w skład którego wchodzi wyliczenie jak dużą pozycję powinniśmy otworzyć, jak ją prowadzić i kiedy zamknąć.
- psychologia – czyli wytrzymałość indywidualna tradera na wszelkiego rodzaju zachowania rynku jak i swoje.
Okazuje się, że tak
naprawdę większość początkujących największą uwagę przykłada do samego systemu,
następnie do zarządzania kapitałem (MM), a dopiero później do całej psychologii.
Problem polega na tym, że powinni robić dokładnie odwrotnie. Najważniejsza jest
psychologia, następnie MM i dopiero potem system. Oczywiście potrzeba na to
trochę czasu, aby pojąć dlaczego tak właśnie jest, ale to już inna kwestia.
Kiedy uświadomimy sobie te proporcje, okazuje się że
sytuacja humanisty nie jest aż tak beznadziejna jak się wydawała na początku,
ponieważ samą psychologię ciężko podpiąć pod nauki ścisłe. Po drugie, jeśli na
ceny rynkowe popatrzymy w kategorii wykresów a nie cyferek i tabelek, to
okazuje się, że znowu nasz biedny humanista może coś ugrać. No tak, pozostała
kwestia MM. Dla osób interesujących się historią, sztuką, nauką języków obcych
itd., samo stwierdzenie:
„Pamiętaj, abyś dużą uwagę przyłożył do zarządzania
kapitałem”,
brzmi przynajmniej strasznie:-) Jednak okazuje się, że wcale aż tak
trudne nie jest i osoba znająca podstawy matematyki może sobie spokojnie
poradzić.
Wróćmy zatem do
samej psychologii i spróbujmy ocenić czy działa ona bardziej na korzyść
humanisty czy ścisłowca. Oczywiście piszę z perspektywy własnych doświadczeń
- osoby która nie jest fanem
matematyki:-)
Jeśli mówimy o psychologii, to automatycznie nasuwa się na myśl
kwestia emocji. Teraz musimy zadać sobie pytanie, kto będzie bardziej targany emocjami
na rynku. Czy osoba która potrafi wszystko obliczyć i wyznaje zasadę 2+2=4, czy
też osoba która przyjmuje możliwość, że coś może być inaczej niż to sobie
wyliczy i wyznaje zasadę 2+2=4/3/5. Pewnie teraz pomyślisz sobie, że jakieś
głupoty piszę i traktuję traderów jak idiotów. Oczywiście nie chodzi mi o to by
kogoś obrażać czy coś w tym stylu, po prostu wydaje mi się, że emocje u osoby która
od zawsze potrafiła wszystko wyliczyć (rzadko się myliła), a nagle okazuje się,
że rynek jest od niej „mądrzejszy”, mogą urosnąć do znacznie większych rozmiarów
niż u osoby, która na bazie swoich doświadczeń wie, że po prostu czasem się
myli. Jeśli teraz przypomnimy sobie, że na nasz dochodowy trading psychologia
ma tak wielkie znaczenie, okazuje się że dzięki temu elementowi szanse
humanisty na rynku są całkiem spore.
Dodajmy do tego, że wielu autorów opisuje grę giełdową bardziej mianem sztuki aniżeli nauki.
Andre Kostolany w książce pt.
„Psychologia Giełdy” mówił, że nie zna podobnego miejsca, w którym na metr
kwadratowy przypada tylu idiotów, co na parkiecie giełdy. Skąd to się bierze,
skoro możemy założyć, że większość ludzi zajmujących się tradingiem, są to
ludzie inteligentni i nierzadko dobrze wykształceni? Odpowiedzią będzie proste
równanie:
Emocje, które ujawniają się w trakcie tradingu biorą się z
naszej psychologii. Psychologia wynika z ludzkiej natury. Fundamentem
ludzkiej natury jest strach i chciwość, które możemy nazwać emocjami – kółko
się zamyka:-)
Mogłoby się wydawać że po takim „równaniu” jesteśmy tacy,
jacy jesteśmy i niewiele możemy z tym zrobić:-( Czyli są ludzie którzy są
stworzeni do gry na rynku i tacy, którzy nie powinni na nim być – NIEPRAWDA!
Skoro wszyscy jesteśmy ludźmi o podobnych cechach, a póki co genetycy nie
odkryli genu odpowiedzialnego za wygrywanie na rynku, tzn. że można się tego
nauczyć. Idąc tą drogą, łatwo stwierdzimy że nie możemy zmienić ludzkiej
natury, ponieważ jest ona z nami od wieków i od zawsze powodowała chciwość i
strach – przypomnij sobie ludzi pierwotnych i walkę o ogień. Nie możemy zmienić
emocji, ponieważ te mniej lub bardziej, zawsze będą nam towarzyszyć w trakcie
gry. Możemy jednak zmienić naszą psychologię, czyli podejście do rynku i gry na
nim. Oczywiście potrzeba na to sporo czasu, praktyki i
zrozumienia samego siebie, ponieważ to właśnie my jesteśmy największą
przeszkodą w osiąganiu stałych zysków na Forex – ale to chyba dobra
wiadomość:-)
Podsumowując drodzy
humaniści – mamy takie same szanse na rynku jak ścisłowcy, ponieważ wszyscy
jesteśmy ludzmi:-)
„Gra na giełdzie nie przypomina ani
szachów, ani ruletki – jest zdumiewającym połączeniem jednego i drugiego”
Andre Kostolany


Bardzo fajny artykuł,
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Dzięki:-)
OdpowiedzUsuńDrogi Piotrze Skraburskim,
OdpowiedzUsuńZakładam, że napisałeś ten artykuł. Co jest pouczające. Ponieważ sposób pisania, dobór słów i kompresja psychologii w handlu forex jest naprawdę niesamowity !!!! Napisałeś dokładnie to, co miałem na myśli. Nawiasem mówiąc, dostałem stronę Forex, która pomogła mi dowiedzieć się o rynku Forex i przeżyć całą sytuację. powinieneś to sprawdzić: https://theforexsecret.com