środa, 12 lutego 2014

Traderze, warto inwestować!


 Witaj,


traderze warto inwestować   Może myślisz że dzisiejszy artykuł to takie trochę masło maślane, bo skoro ktoś „uprawia” trading, to przecież inwestuje. Jak się okazuje po krótkiej analizie, trading i inwestowanie, to dwa różne oblicza, choć wielu te pojęcia używa zamiennie, nazywając siebie traderem lub inwestorem. Aby znaleźć podstawową różnicę pomiędzy traderem a inwestorem, powinniśmy wyjść od podstaw. W tym wypadku posłużę się, znanym niemal wszystkim, kwadrantem przepływu pieniędzy (Cashflow), bardzo rozpowszechnionym przez Roberta Kiyosakiego.



traderze warto inwestować


   Powyższy rysunek pokazuje 4 grupy ludzi, zarabiających pieniądze na 4 różne sposoby. Zastanówmy się zatem, gdzie moglibyśmy umieścić tradera? :-)
  • Pole P – Wydaje mi się, że raczej nie możemy nazwać tradera osobą pracującą na etacie (wykluczam w tym momencie traderów pracujących dla korporacji i mających stałe godziny pracy np. 8:00-16:30), ze względu na to że nie występują w tym wypadku podstawowe elementy:
  1. osoba szefa,
  2. konkretne godziny pracy,
  3. płatny urlop,
  4. comiesięczna pensja.
  • Pole B – Podstawowa definicja mówi, że w tym miejscu to Twój biznes pracuje dla Ciebie. Zatrudniasz ludzi np. do wytwarzania jakiegoś produktu oraz kierowników itd. Ty zaś czerpiesz korzyści finansowe z zysków firmy i nie musisz pracować. Wydaje mi się, że tutaj raczej nie możemy wrzucić osoby tradera, ponieważ musi on jednak usiąść przed komputerem, podejmować decyzje, analizować rynki, czy choćby uruchamiać oprogramowanie zawierające transakcje. Tak czy siak, musi być „na posterunku”, co automatycznie wyklucza go z tego miejsca.
  • Pole I – Będąc inwestorem nic nie produkujesz, nie zatrudniasz, nie pracujesz. W tym momencie to Twoje pieniądze są zaprzęgnięte do pracy a Ty po prostu czerpiesz korzyści z ich pracy. Ponownie nie możemy zakwalifikować tutaj tradera, który mniej lub bardziej czynnie istnieje na rynku. Oczywiście można by się pokusić o stwierdzenie trader długoterminowy, który działa w interwałach miesięcznych lub wyższych, jednak powszechne rozumienie „zawodu” tradera, raczej nie pozwala nam myśleć w takich kategoriach. Trader w powszechnym mniemaniu, jest to raczej osoba która dokonuje przynajmniej kilku transakcji w miesiącu, korzyści finansowe czerpie z różnicy pomiędzy ceną zakupu i sprzedaży danego waloru – bardziej niż inwestor pasuje spekulant:-)
  • Pole S – Wg mnie jest to najbardziej odpowiednie miejsce dla naszego tradera. Powody:
  1. Jest on poniekąd samo zatrudniony (pracuje na własne utrzymanie),
  2. Nie ma płatnych urlopów,
  3. Nie posiada pracowników ani biznesu, który generuje zyski w przypadku jego nieobecności.
  4. Nie jest inwestorem, ponieważ jego pieniądze pracują tylko wtedy, gdy on jest obecny (trading).
   Jak widzisz powyższa analiza pokazuje, że trader to nie to samo co inwestor. Oczywiście moglibyśmy próbować podciągnąć tradera pod B lub I, niemniej jednak i tak nie uzykslibyśmy 100% inwestora.
   Ok, ale po co w ogóle trader miałby myśleć o inwestowaniu, skoro osiąga zadowalające efekty finansowe w tym co robi i najważniejsze – lubi to co robi? Powodów może być kilka. 
   Prawdopodobnie słyszałeś o wielu znanych postaciach światka traderskiego i wiesz, że wielu z nich osiągnęło fortuny, aby potem z jakichś powodów zbankrutować. Oczywiście znaczna większość z nich po jakimś czasie odzyskiwała majątek i to znacznie większy niż utracony. Problem w tym, że właśnie najczęściej możemy usłyszeć o tych, którym udało się wrócić na ścieżkę wielkich zysków – po co ktokolwiek miałby się rozpisywać na temat bankrutów; chociaż i tu znajdziemy wyjątek, Nick Lesson i książka o nim pt. „Łajdak na giełdzie”. Jednak to już inna „hollywoodzka” opowieść.
   W tym momencie, każdy świadomy trader powinien zadać sobie pytanie - czy po ewentualnym bankructwie będzie w stanie wrócić do dochodowego tradingu, czy też jego psychika i ewentualne resztki fortuny w kieszeni wystarczą na „nowy start”. Idealnie pasują tutaj słowa naszej noblistki Wisławy Szymborskiej:
„Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono”

Prawdopodobnie żaden trader nie chciałby wiedzieć:-)

   Zatem pierwszym powodem do inwestowania może być to, aby mieć zabezpieczenie w postaci innych aktywów w razie „sytuacji podbramkowej”.

   Kolejnym powodem może okazać się chęć robienia czegoś jeszcze poza samym tradingiem i budowania swojego kapitału na jakiejś innej "gałęzi". Zyski z Forexu czy też giełdy, są tak naprawdę tylko zapisem cyfr na naszych kontach. Możemy je oglądać, podziwiać, pomnażać, ale nie dają nam one namacalnego kapitału, jakim mogą być inne dobra np.:
- monety,
- znaczki,
- nieruchomości,
- obrazy,
- wina,
- i wiele innych.

   Możemy także chcieć zainwestować w jakiś rozwinięty bądź rozwojowy biznes, który da nam poczucie tworzenia czegoś nowego oraz zostawienia czegoś po sobie.
   
   W końcu możemy chcieć inwestować w siebie, a nabyte umiejętności mogą okazać się bardzo potrzebne w trudnych chwilach.

   Jak widzisz powodów do inwestycji można znaleźć wiele, problem polega na tym aby znaleźć coś dla siebie, coś co naprawdę się lubi i co będzie naszym kolejnym krokiem w samorealizacji. Nie powinno się zapominać o tym, iż Forex to tylko narzędzie pozwalające pójść dalej, odkrywać samego siebie i realizować cele o których być może nawet jeszcze nie wiemy. Samo zajęcie się tradingiem jest poniekąd złamaniem pewnych ogólnospołecznych zasad, dlaczego zatem nie pójść tą drogą i nie łamać kolejnych? :-) 


Co­kol­wiek za­mie­rzasz zro­bić, o czym­kolwiek marzysz, zacznij działać. Śmiałość za­wiera w so­bie ge­niusz, siłę i magię”

Johann Wolfgang Goethe